wtorek, 27 września 2011

Twój Timeline - ściąga dla marketerów.

Czym jest timeline?  Opisywali to już wszyscy, wrzucano zdjęcia, komentowano nowości w statusach, więc nie będę się specjalnie produkować w tym temacie.

Co nowy wygląd profilu użytkownika zmieni dla markowych stron czy aplikacji? Oto jest pytanie.

Po 1. Timeline nie pokaże, że właśnie zalajkowaliśmy jakiś brand.

Po 2. To zostanie niby odznaczone w tickerze, ale wiadomo, że czas rzeczywisty jest kupiony przez "sponsored stories" (prawdopodobnie może się także zawieszać, jeśli będzie pokazywał ciągły proces lajkowania)

Po 3. Zamiast like'a będzie "want", więc powinni się ucieszyć sprzedawcy.
(czyżby renesans "cheto"? :)) Stopnieje potęga, wydźwięk przycisku "like", który zawłaszczył ogromne pole komunikacyjne.

Po 4. Marketerzy będą musieli się nieźle namęczyć, żeby wyprodukować na tyle atrakcyjny kontent, by użytkownik się nim zainteresował.

Open Graph
Open Graph da zupełnie nowe możliwości aplikacjom, użytkownik będzie mógł udostępniać informacje o tym, czego właśnie słucha czy czyta. W tickerze pojawiać się będzie info o rzeczach wysłuchanych czy przeczytanych.

Z czym to sie je?

1. Po API Facebooka będzie można odczytać kto, co czytał/słuchał - będzie można jeszcze lepiej targetować reklamę.

2. Jeśli ktokolwiek udostępni materiał o marce, niekoniecznie będąc jej fanem będzie zapisany w systemie, np. jeśli udostępnisz piosenkę Radiohead będziesz bombardowany reklamami o ich trasach koncertowych, nowych płytach etc.

Po 3. Jeszcze więcej danych będzie zbieranych, tylko po to, by wypuścić "power adsa"

Po 4. Każda informacja ze statusu, np. "złamałem nogę na nartach" będzie informacją dla marketera, że jesteś doskonałym kąskiem dla reklamy na "szybki zrost kości"/ Czy to nie przerażające? :) Każda informacja będzie więc źródłem specjalnego targetowania.

Po 5. Wszystkie udostępnione linki, a w przyszłosci pewnie nawet zdjęcia, teksty będą sczytywane przez odpowiednie facebookowe algorytmy, tak by przystosować odpowiednią reklamę.


Źródła:

niedziela, 27 marca 2011

Adisucks, czapki z głów! Case do podręcznika.

Po dwóch dniach zażartej walki adisucks odniósł sukces! (Jak doniósł admin, profil powstał w piątek około godziny 23) Firma Adidas wycofała się z dalszego zamalowywania służewieckiego Muru (Mekki polskiego streetartu).  Ta inicjatywa społeczna, jej entuzjazm, szybka organizacja pozwoliły zatrzymać niefortunne działania „reklamowe”. W  tej sprawie zostało wydane również oficjalne oświadczenie (które pozostawia jednak wiele do życzenia w kwestii merytorczynej”. Przytaczam za tnvwarszawa:
"Oświadczenie adidas w sprawie muru na Służewcu
Dom mediowy otrzymał ofertę wykorzystania Muru Służewieckiego jako powierzchni reklamowej.
Otrzymaliśmy informację, że propozycja została oficjalnie złożona przez właściciela obiektu. Projekt działań został przedstawiony marce adidas. Potraktowaliśmy to jako szansę dla uczczenia sztuki ulicy w formie graffiti i street art. Mieliśmy najlepsze intencje, aby zwrócić uwagę na jej wyjątkowość, bez niszczenia dorobku. Jesteśmy firmą, która na bieżąco śledzi opinie i działa w sposób odpowiedzialny, więc podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu prac nad projektem, aby z rozwagą zweryfikować podjęte działania oraz dalsze kroki. adidas będzie powiadamiał o dalszych decyzjach. Jednocześnie informujemy, że agencja Tailor Made PR nie była zaangażowana w projekt. Aktywności są prowadzone przez dom mediowy.
adidas"


Cała wina została jednocześnie zrzucona na Totalizator. Pokrętna logika uczczenia „sztuki ulicy w formie graffiti i street art” (dodajmy, że poprzez zamalowanie czarną farbą 400 m muru) jeszcze długo będzie odbijać się czkawką. Po dwóch dniach wypadałoby jednak wysilić się na coś lepszego. Wystarczyłoby po prostu przyznać się do błędu. Jednocześnie Dom Mediowy Carat został obsypany mailami rozżalonych fanów, to samo działanie miało miejsce w przypadku polskiego oddziału marki Adidas. Stanowczo odsunięto także podejrzenia, że za całą akcją stoi agencja Tailor Made PR (o której również pisałam wcześniej ) Jednak na ich stronie dalej pojawiają się niepochlebne posty. 
Cały ruch społeczny (nie zawaham się użyć tego sformułowania) jest dobitnym przykładem siły jaka tkwi w social mediach, siły której nigdy nie wolno dyskredytować.
W poniedziałek o godzinie 9 rano zaplanowane jest spotkanie pod Murem zaprzyjaźnionych streetartowców. Powstają już pierwsze projekty ;)



Z pozdrowieniem dla Wszystkich z adisucks - Social Mint (oddany Waszej sprawie od początku)

Update:

Dj związany z marką Adidas wydaje swoje oświadczenie, czekamy teraz na oficial Adidasa.


by DJ 600V on Monday, March 28, 2011 at 1:52pm
W związku z zaistniałą sytuacją jak najszybciej zorganizowaliśmy spotkanie z Dyrektorem Działu Marketingu Adidas Polska, które odbyło się dn. 28.03 o godz. 11.00. Ww. przedstawiciel firmy Adidas przekazał na nasze ręce wyrazy skruchy i żalu, z powodu zaistniałej sytuacji. Adidas uważa zajście za ogromne nieporozumienie oraz błąd, który nie powinien się wydarzyć, uznając brak konsultacji ze środowiskiem za główną przyczynę skandalicznego zajścia. Firma przygotowuje oficjalne przeprosiny, zwracając się do nas oraz do środowiska z prośbą o pomoc w ustaleniu sposobu naprawienia tego aktu wandalizmu. Z naszej strony zawiesiliśmy współpracę z firmą Adidas przy cyklu imprez Super Mc oraz Dancehall Originals, które mimo to odbędą się z tygodniowym opóźnieniem pod innym szyldem. Oczekujemy autentycznych efektów starań firmy, by móc ocenić szczerość intencji Adidasa. Zamierzamy doprowadzić do sytuacji w której środowisko i kultura otrzymają realne korzyści związane z chęcią zadośćuczynienia ze strony Adidasa. Przypominamy, że Adidas oraz Reebok to jedyne duże zagraniczne marki odzieżowe, które w historii polskiej kultury hip hop finansowo wspomagały liczne projekty związane z tą kulturą, np. mający miejsce miesiąc temu Adidas Rocks The Floor 2011r, legendarny Reebok Hip Hop Tour czy odbywający się przed laty cykl imprez w klubie Punkt. Pamięć o tych sytuacjach jest jedynym powodem dla którego jesteśmy w stanie dać Adidasowi szansę zadośćuczynienia. W przeciągu 48 godzin udostępnimy oficjalne wspólnie stworzone projekty, które mogłyby przynieść wymierne korzyści kulturze. Jednocześnie przestrzegamy przed ludźmi, którzy mają ochotę zarobić kasę na sprzedaży koszulek, kubków czy smyczy, wykorzystujących sytuację i opierających się na hejtingu. Śledźcie fakty i bazujcie na rzeczywistych zdarzeniach.

V6 Management
Anna Fritz-Fabijanek/Dj 600V

 http://www.facebook.com/notes/dj-600v/oficjalne-o%C5%9Bwiadczenie/203598912998551

Update2:
http://wyborcza.pl/1,75248,9333136,Adidas_zamalowal_mur_na_Sluzewcu__na_nielegalu__.html
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9332737,Totalizator_Sportowy__Nie_dawalismy_Adidasowi_zgody.html

sobota, 26 marca 2011

Zrozumieć, czyli Adisucks cd.

Ten Case powstaje na naszych oczach. Na stronie adisucks notujemy wykładniczy przyrost fanów. Od mojej ostatniej notki jest ich już 10,066! Ludzie formują się i planują już twórczy odzew. Agencja Tailor Made Pr publikuje sprostowanie:

"Szanowni Państwo,
w odpowiedzi na zarzuty środowiska dotyczące projektu związanego z murem Wyścigów Konnych w Warszawie, oświadczamy iż agencja Tailor Made PR* nie jest jego pomysłodawcą ani organizatorem.
Obecnie pracujemy nad wyjaśnieniem całej sytuacji. 
Z poważaniem, Marta Polakow".

Ale przecież, jak słusznie zauważył Michał Szymankiewicz:
"Dobry fachowiec od PR powinien wyłapać w locie coś, co się wizerunkowo i komunikacyjnie odbije czkawką, nawet jeśli nie miał udziału w "pomyśle". A brak reakcji PR-owej przez cały dzień trwania akcji na facebooku i rosnącej ilości negatywnych artykułów w mediach to już ewidentna amatorszczyzna. I nie, "nie mamy z tym nic wspólnego" to nie jest reakcja, tylko oświadczenie, że agencja PR odpowiedzialna za komunikację danej marki nie ma zielonego pojęcia o tym, w jaki sposób ta marka ma się zamiar komunikować z grupą docelową"

PR kryzysowy leży i kwiczy! Bo to jest sytuacja kryzysowa i ani Adidas, ani Agencja PR, która jest w to zaangażowana nie wydała ŻADNEGO oświadczenia. Zero reakcji, zero dialogu. A fani napierają,
 tworzą kolejne eventy rzucili prawdziwe wyzwanie firmie odzieżowej!

http://www.facebook.com/event.php?eid=162519030470688
http://www.facebook.com/event.php?eid=198315076867719

 Spamują w dobrej wierze (nie bójmy się użyć tego słowa) Walla adidasOriginals:

Ciekawe, że nawet żaden Social Media Guru się nie odezwie. A im dłużej to będzie trwało, tym gorzej dla Adasia. Poniedziałkowa mina prezesa Adidas Polska zapewne będzie należeć do tych z kategorii „bezcenne” łamane przez „niezapomniane”.
Jest to najdobitniejszy przykład jak nie powinno prowadzić się działań marketingowych na briefie od tzw. czapy, bez przemyślenia a) strategii b) zrozumienia grupy docelowej. Trudno, żeby środowisko streetartowe znane ze swojej niezależności puściło taką marketingową wtopę płazem. Mało tego przekuje to na swoją modłę. To właśnie teraz firma, o ile chce się ratować powinna postawić raczej na działania crowdsoursingowe (bo przecież high marketing w tym przypadku się nie sprawdził). Za to Buzz marketing owszem, na miarę czarnego humoru! W social mediach tkwi prawdziwa siła, można się tam błyskawicznie zorganizować! Dlatego żadna marka, która prowadzi swój profil na Fb nie powinna marginalizować roli społeczności. To żelazna reguła, o której nie wolno zapominać, chyba, że ma się nerwy ze stali.


Przy okazji można się także dowiedzieć z komentarzy czegoś więcej na temat samego Służewieckiego Muru i innej emocji:

"Z jednej strony rozumiem poruszenie, część historii, ect. Dla mnie mur przestał być święty jak ktoś zamalował graffiti na cześć Cataniego. Zajmowało 3 segmenty od strony Poleczki. Kto dorastał na Ursynowie w latach 90 ten wie o kim mowa i o którym graffiti. Dlatego sorry, ale gadka o braku szacunku przez wspomnianą firmą mnie rozśmiesza. Zamalujcie reklamę jak zamalowaliście Cataniego."




Pieniądze vs Sztuka - pojedynek trwa. Jedyne co jest pewne: Social media górą.
Teraz wypadałoby poczekać na ruch konkurencji. Czy to czas Nike’a?

------
*Z komentarzy na wallu Agencji Tailor Made PR, która mimo swojej nieudolności wydaje się być kozłem ofiarnym całej akcji, wynika, że główną odpowiedzialność w tej sprawie ponosi Dom Mediowy Carat Polska (który, nota bene nie ma swojej strony na fb )

Adisucks, czyli jak potrafi walczyć społeczność!

Agencja obsługująca polski oddział Adidasa nie będzie miała łatwego weekendu, zapowiada się gorączka sobotniej nocy. Nastąpiło fatalne nieporozumienie na linii marka-społeczność. Jak doniosło tvnWarszawa : "Kultowy dla stołecznych graficiarzy mur wyścigów konnych na Służewcu w poniedziałek ma zamienić się w megareklamę jednej z firm odzieżowych. Środowisko streetartowców jest zbulwersowane” Lawina ruszyła! Na facebooku pojawiła się strona adisucks - bojkotująca produkty Adidasa. Zamieszczając w opisie:

„Mur wyścigów konnych to mekka graffiti warszawskiej sceny. Prawie 1,5km żywego płótna pokrytego różnokolorowego graffiti. To bardzo ważne miejsce dla polskiej sceny Hip-hop. To tam kręcono teledyski, to tam powstawały niezapomniane prace malarzy graffiti z całego świata. Kiedyś pełna blasku, ostatnio podupadła. Nie zmienia to faktu, że każdy szanujący się grafficiarz zna to miejsce, trzeba było tam być i namalować choćby jedną pracę.”

Ludzie wspierają się we wpisach, zamieszczają też posty na głównych stronach Adidasa, akcja ma naprawdę niesamowity potencjał. Stan na godzinę 14:40 to 2,437 osób lajkujących stronę. Jest jak kula śnieżna, zagarnia coraz więcej kanałów komunikacyjnych.
Powstają grafiki: http://img696.imageshack.us/i/dn8248adidaslogo.jpg/, demotywatory. Bojkotowane są także główne strony Adidasa:




Ludzie wyruszają z aparatami by udokumentować proceder, część muru została już zamalowana czarną farbą. Pada pytanie kto podjął taką skandaliczną decyzję, wszystko ląduje na karb Tailor Made PR:


lecz na swojej stronie odcinają się od wydarzenia. Jaką nikłą wiedzą na temat środowiska musiała operować osoba odpowiedzialna za taką idiotyczną decyzję? Czy firma wycofa się z rozpoczętego już zamalowywania muru? Kultura uliczna nie daje się tak łatwo zmanipulować, nie odda swojego kawałka prawdy. A firmy muszą zdawać sobie sprawę, że nie wszystko jest na sprzedaż. W komentarzach pojawiają się informację, że to właśnie Totalizator połakomił się na kasę od Adidasa. Ktoś zaraz opowiada o niebotycznym przetargu na taką akcję, szukany jest winny - kto stał się farbowanym lisem w środowisku? Kto zamalowuje i ugruntowuje cegły pod reklamę? Ludzie są pamiętliwi, a już szczególnie Polacy. To przecież gwałt na wolności twórczej i na „sacrum” sprofanowanym w słoneczny sobotni poranek.

Ps. Ostatni odzew Tailor Made PR: "Dajcie nam proszę czas na wyjaśnienie sytuacji. Nam też na tym bardzo zależy."

środa, 23 marca 2011

Facebook Biblia Marketing? Że Co.

 Przeglądając ostatnie rss-y na swojej poczcie trafiłam na taki obrazek:


95 Dolców za miesiąc? Niezwykle droga ta Biblia, a szczególnie dostępy do zapewne proroczych rozdziałów. Wypadałoby postawić pytanie, kto jest piastunką tej Dobrej Nowiny? Pojawiają się liczne objawienia, spisane w świadectwach notek - że właśnie możemy się uznać za: Social Evangelist! Na potęgę posępnego czerepu, jednak ludzie potrzebują niejako religijnej aury! A teraz wpleciemy w to wszystko Marksa z jego : "Religia to opium dla mas" i przemyślimy to jeszcze raz. Wszelkie tego typu inicjatywy dostępu do "Wiedzy Magicznej" " za "niemagiczną" kasę  zyskują sobie zwolenników. A gdyby tak zapłacić te 95$ i poczuć się jak w hermetycznym kręgu Loży Masońskiej, z jej rytuałami, tajemnymi znakami? Ach, czy stany depresji można byłoby zaleczyć kolejną magiczną statystyką? Czy kawa smakowałaby lepiej? Czy nowe zastępy aniołów toczyłyby debaty na podstawie naszych przemyśleń? Fasolki śpiewały: Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego! 




I sądzę, że jedynie nasza fantazja (to co Einstein lubił najbardziej) powinna nam wystarczyć, również do konstruowania "kontentu". Władza (i wiedza) leży na ulicy, nie szukajmy jej w systemach pay pal.


poniedziałek, 21 marca 2011

Facebook vs mój Tato.

Co Ty dziecko robisz na tych fejsbukach? - to mój tato w słuchawce telefonicznej z pełnym troski głosem martwi się o moją przyszłość. A jednocześnie oglądając telewizję (ja niestety nie posiadam tego cennego sprzętu) widzi ikonę F i pyta czy to „to na czym pracuję”. Uwielbiam rusycyzmy więc odpowiadam, że tak, na tym. To dla niego nie do pojęcia, że pracuję w świecie „wirtualnym” i jak niby na tym można zarobić, etc. Jest pokoleniem, które załapało się na nk.pl i siedzi tam, ciesząc się z maili, które przychodzą na konto pocztowe interii. Cieszy się także z tego, że pisze do niego Pan Gąbka. Seriously. Ma wrażenie, że coś się dzieje. Ilu jest takich ludzi na nk? Niestety nie prowadzę tam statystyk, wypisałam się dawno temu. Tatku, kocham Cię bardzo, więc nie założę Ci konta na fb (również ze względu na swoje wulgarne poczucie humoru). Pierwsza rzecz o jaką rozbił się mój ojciec po zobaczeniu facebooka od wewnątrz?

„Dlaczego to tak szybko ucieka, nie zdążyłem przeczytać” - czyli news feed w pełnej krasie.

Albo: „Czy jak tu kliknę to znajdę opony do golfa?” - czyli traktowanie wyszukiwarki fb jak googla.

Albo: „Ty się tak nie boisz tam zdjęcia wrzucać i te mapy ustawiać?” czyli foursuqare.

Albo: „Magda, a znajdziesz mi tam mojego znajomego ze szkoły?” czyli fb jako nk.

Tudzież: „A po co Ty w ogóle tam piszesz te bzdury, że byłaś na koncercie, przecież wysłałaś już Gosi smsa” czyli dzielenie się informacją jednym kanałem komunikacyjnym, tym który zna.

Różnimy się sposobem myślenia o informacji, o przekazywaniu treści, jakichkolwiek. Luźne notki są dla niego w ogóle nie do pomyślenia, a już szczególnie upublicznianie ich. I może taki konserwatyzm jest dobry? Byłby niejako wewnętrznym filtrem przed postowaniem czegokolwiek już nie dla treści, ale dla samej czynności. Może jednak warto postawić na pewną powściągliwość, walczyć z nałogiem wiecznego odświeżania? Tego sobie bardzo życzę, a mojemu tacie i wszystkim starszym osobom dużego przycisku LOG OUT, najlepiej na pół strony ;)

I nie wódź nas na pokuszenie:



Cheers!

niedziela, 20 marca 2011

Zapuść wąsy dla Adama, czyli jak wykorzystać "moment"

 "Najlepszy polski skoczek ukończy swoją karierę 26 marca. Uhonoruj jego odejście na emeryturę i zapuść wirtualne wąsy! Zmień swoje zdjęcie profilowe dodając do niego jeden 1-14 rodzajów  zarostu"

Można? Można! Chwytliwa i przyciągająca uwagę inicjatywa wypuszczona przez platformę e-learningową. Zabawna aplikacja "Zapuść wąsy dla Adama" jest dla mnie hitem tego tygodnia.
Nic prostsze go niż dobrze wykorzystać moment i trzymać rękę na pulsie! Inicjatywa zacna, a i profit dla pomysłodawców wcale nie mały. Oby więcej takich akcji, bo warte są zainteresowania. Właśnie tak buduje się "kapitał społeczny". Aplikację znajdziecie pod linkiem: http://apps.facebook.com/wasy_dla_adama/




Jako, że Social Mint ma w swoim logo miętowe wąsy przydziela pieczątkę 


Swoją drogą skoro Simon Ammann specjalnie na ostatnie zawody mistrza zapuścił wąsy, a Norweg Tom Hilde namalował sobie wąsy flamastrem, to dajmy się ponieść!

środa, 9 marca 2011

Stodoła się pali! Chodźcie popatrzeć, czyli Cropp Race the Roof Day.

Wszyscy uwielbiamy intrygi. Bez intrygi nie ma dobrej historii, dlatego jak grzyby po deszczu pojawiły się w na polskim poletku portalo-blogowym notki o skasowaniu profili Cropp’a i House’a. Z zapałem analizuje gazeta wyborcza, pisze socjomania, której notka w zasadzie jest zżynką z posta Gadzinowskiego o likwidacji przez fb Trepanacji Czaszki. 
Zamiast napompowanych akapitów, mogłaby się zacząć i skończyć jednym banalnym frazesem: Helou ludzie, dywersyfikacja komunikacyjna online jest potrzebna. (Wow, bardzo odkrywcze, ps. koniecznie pogrubić czcionkę)
Case by Case ma chyba za dużo czasu, bo analizując zwykłe skasowanie profili, które przypadkowo rozsyłały scam rozpościera przed nami obraz „pamiętam czasy, kiedy nieliczni posiadali w swoich domach komputery PC”. Są też relacje typu Laboratorium Dextera (teraz będziecie go widzieć w waszych głowach, niah niah niah!), otóż:

„Krótka analiza ostatnich wpisów na ścianach obu fanpage’ów, możliwa dzięki archiwum postów FanPage Trendera, pokazuje, że w ciągu nieco ponad doby przed zamknięciem, na obu fanpage’ach pojawił się scam (odmiana spamu). Pierwszy wpis tego typu pojawił się na profilu Croppa 2. marca o 18:56, a kolejne 3. marca (6:51, 11:27 i 20:30). Na fanpage’u House takie komunikaty pojawiły się 3 razy, po raz pierwszy zaledwie ok. 15 h przed zamknięciem strony! (6:54, 10:29 i 20:33 polskiego czasu).”

Prawdziwy dramat! Wszystko oczywiście okraszone chwytliwym podręcznikowym tytułem "jak stracić pół miliona fanów w 28 h" :)

Ludzie zastanawiają się też „dlaczego?!", a w komentarzach przez uhahaną konkurencję wystawiane są [*] Ale też sięgają głębiej, starają się wspierać sprawiedliwych wśród marek świata- „przecież Reserved też spamował!”. Tiah, tylko, że tam w porę usunięto posty i nikt się nie przyczepił. Wiadomość również z pierwszej ręki jest taka, że administratorom szacowny wujaszek Fb zdezaktywował konta prywatne. Puff i nie ma Cie.

(Uwaga będzie bold) Dla mnie ta sytuacja jest sygnałem, że każdy CM powinien pracować tylko na drugim koncie (pracowym), adminów powinno być maksymalnie dwóch i to oblatanych w „scam news”. Wtedy prawdziwie chronimy profile, które prowadzimy, bo „przecież kliknęliśmy przypadkiem, u znajomego. Zdzichu? on nigdy by mi tego nie zrobił! ...” będzie dosyć kiepską wymówką.

Ps. Ponieważ nie mam telewizji, to bardzo chętnie przygarnę informację czy czasami 3 marca Maciej Orłoś nie wygłosił w związku ze „zniknięciem” 2 marek jakiegoś orędzia w Teleexpresie.

sobota, 5 marca 2011

Deal with me, czyli Facebook Deals. Dla tych, którzy prowadzą lokalny biznes :)

Aloha Świecie! W sobotę przynoszę Wam kaganek oświaty, podajcie go dalej, najlepiej znajomym, którzy cienko przędą! Podczas gdy inni będą narzekać Ty już będziesz wiedział! Otóż:
Obok Sponsored Stories (które są wyższą formą szeptanki, ps. fora to przeżytek! POWAŻNIE) to Facebook Deals podbije nasze walle, kieszenie i serca. Jeśli posiadasz mały biznes, w mieście, miasteczku, na wsi (whatever) wystarczy, że odznaczysz swoje miejsce w Places, byś mógł zacząć rozwijać swój interes. Co tam Magda Gessler i jej kuchenne rewolty, dając ludziom zniżki (a już najlepiej te grupowe) myślisz jak prawdziwy strateg. Nie musisz być zależny od kogoś, wystarczy, że poznasz Deals i jesteś jak James Dean, każdy chce się z Tobą zabawić. Czyżby Groupon już trząsł portasami? I bet ya! Hannibal u Bram! Zamieszczam instruktażowy  filmik video: 





Jest tylko jedno małe "ale" FB Deals, nie ma jeszcze w Polsce. Drugie "ale" wyszło na konferencji Facebook Now "Rok Fb w Polsce" - jesteśmy pewni, że będą u nas niebawem dostępne.
Także jak mawiał poeta: Uczcie się dziewczyny, nie znacie dnia, ani godziny ;)

niedziela, 27 lutego 2011

I don't like you anymore.

Na moje oko nadchodzi jedna z gorszych zmian dla społeczności facebooka, oczywiście nie dla M. Zukerberga, który rozwiązuje właśnie kolejny worek z pieniędzmi. W skrócie: kiedy damy komuś przysłowiowego Lajka, na naszym Wallu pojawi się pełny opis z nagłówkiem, a nawet skrótem artykułu., ktoóry wydał nam się wartościowy. Wiralowość nie z tej ziemi, prostesty nic tu nie dadzą, a my także nie odejdziemy z facebooka, w tym momencie nie mamy żadnej mocnej alternatywy (bo na Diasporę, jeszcze dla Polaków za wcześnie). 

Prorok z wąsem obawia się, że początkowo może nastąpić odpływ narybku z jeziora informacji, ewentualnie będą trochę morzone głodem, a później i tak będą lajkować i nie przejmą się specjalnie śmieceniem na swoim wallu. W małym chlewiku skarbów bez liku. Wielka szkoda, że nikt nie przejął się specyfiką dzielenia się informacją, lubić to jednak coś zupełnie innego niż dzielić się ze znajomymi  dobrym kontentem . Przycisk Share ma dla mnie wyższą wartośc, stotuję go rzadziej,  również będąc niejako dostarczycielem "treści wartościowych". Natomiast like button stosuję najczęściej, jeśli zgadzam się z czyimiś poglądami. Nie muszę tego ponownie przetwarzać. Korzystam po prostu ze zdobyczy "konceptualnego pisania" i pewnej fajnej mechaniki. A tak? No cóż, przestaniemy chyba się prywatne lubić.

źródło: http://mashable.com/2011/02/27/facebook-like-button-takes-over-share-button-functionality/

poniedziałek, 21 lutego 2011

Facebookowe nagradzanie idiotów.

Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.
~ S. Lem


Długa praktyka prowadzenia i śledzenia przeróżnych konkursów na facebooku utwierdza mnie w przekonaniu, że najważniejszy jest świadomy wybór zwycięzcy. Jeśli mamy nawet tylko kilka gadżetów, nie dawajmy ich debilom, którzy w pierwszym sorcie wyrażą radość w treściwym w znaki interpunkcyjnym komentarzu:

Jaaaaaa dziękii!!!!!!!! wygrałam!!!!!!! Jesteście cudowni!!! Uwielbiam Wasz profil <33333

Chociaż, w sumie jest to dobry komentarz. Naprawdę. Sugeruje, że osoba zrozumiała nasz post (a to w dzisiejszych czasach skarb. My preciouss!) Bo co zrobić w takim przypadku, który przytrafił się na Philips Polska?



Chcieli dobrze, a wyszło jak zawsze:



For God Sake! Nie, nie możesz zapytać! Nie dostaniesz PREZENCIORKA!

Pamiętajcie, poznacie ich po owocach, a będą kwaśne i cierpkie niczym tarnina! Jeśli już macie takich laureatów konkursów w przeciągu dwóch dni spodziewajcie się zakonów żebraczych po prezenciorki, gadżety, pytające o KONKI i w rytm choroby sierocej wypisujących rymowane posty po stokroć będą wkurwiać Wasze oczy. Nie dajcie się zwariować, kolorowy świat kucyków pony to nie to okno przeglądarki. Dbajcie o swoje podwórze, wymiatajcie (nie tylko postami).
Uważajcie na wszelkie różowe bluzki w avatarach. 
Kliknij, rozpoznaj przeciwnika, zrób unik lub "ustrzel prosto w serce".

środa, 16 lutego 2011

FEED ME!

Nigdy się ich nie spodziewasz, przychodzą w najmniej oczekiwanym momencie, zupełnie jak niechciane ciąże lub poranne pryszcze wielkości wulkanu Etna. Konkludując: NIE DA SIĘ ICH ZATUSZOWAĆ. Mowa o ludziach ze skłonnościami do mentalnej brei, czyli o Trollach.

Co zrobić, kiedy troll pojawia się na profilowym horyzoncie? Nie dokarmiać debilizmów, wychodzą wtedy większe izmy niż przypuszczacie. Często doprowadzając do schizmy (rym przypadkowy), bo „klient nasz pan”, widzi i grzmi - chce trolla karmić, dawać mu nagrody [sic!] „żeby uciszyć, ugładzić, oswoić” . I tu zaczynają się schodki, na razie mini jak stópki Japonki (czyli zebranie się w sobie i powiedzenie NO FUCKING WAY).  Ale wierzę, że to potraficie. Zatem I zasada dobrego Community Managera, to krzyczeć: No pasaran! Wyjaśnić klientowi „psychiczną specyfikę” osoby, która „bruździ”, oczywiście kulturalnie (nie używać słów „troll”, „flejm” „kurwa” etc) i pilnować swojej strategii, konsekwencja naszą siłą.

Kiedy klient, jednak nie zrozumie dokładnie i dalej pisze : „no musimy mu cos dać, zoabcz zoabcz! robią tam jakiś zły PR dla naszej marki, szybko się z nim skontaktujcie! (klienci bardzo często robią literówki w mailach, szkoda, ze nie telefonicznie) Nie ulegać emocjom i naciskowi, jeszcze raz wyjaśnić (złota zasada do trzech razy sztuka) kim owy facebookowy troll jest. Wiadomo, że potem i tak nastąpi DAĆ DAĆ DAĆ DAĆ, ale przynajmniej będziecie mieli czyste sumienie (podjęliście próbę charakteru;))
Gdy przyjdzie Wam zmierzyć się z Trollem brońcie swoich fundamentów, okopujcie się i czasami błyskotliwie dowalcie, a co! Oczywiście nie można przesadzić, jeśli włochate pyta o  produkcję/o historię dajemy mu merytoryczny komentarz (chociaż ja wolę takie posty po prostu ignorować, chyba, że są bardzo natarczywe i narażają markę na moralne straty). Trzeba mieć do nich żelazną cierpliwość i twardy enter. Nigdy nie karm ich nagrodami. Byłoby to zresztą nie fair wobec tych userów, którzy dodają Ci skrzydeł do pracy.
Trolle nastawione konsumpcyjne widząc palec, zeżrą Ci całą rękę, aż po same ramię. Swoją działalność zaczną najpierw drogą mailową, a potem wywalą swoje indolencyjne wykwity na Wall, który prowadzisz. Dasz im koszulkę, zapytają o polar, potem o kurtkę, w końcu o obiecany samochód, ewentualnie postraszą „że sprawę nagłośnią” .

II zasada CM: Nigdy nie wchodzimy w dyskusję z osobą chorą na trollizm. Możemy się zarazić.

III zasada: Gdy jednak widzisz poważny dym na Wallu postaraj obrócić wszystko w żart, a jeśli sprawa zahacza o pomówienie poinformuj klienta i poproś o merytoryczny feedback. Jeśli nie odpowie w ciągu 2 h, niestety musisz sprawę załatwić na własną rękę. Bowiem po 3 h będziesz miał tam już całą rodzinę Trolla, łącznie z babcią chorą na tyfus, ale resztkami sił bazgrolącą „OSZUŚCI! Komuchy!” itp.

IV zasada: Jeśli przyznajesz nagrody w konkursach - przejrzyj jednak zainteresowania swoich umyślonych zwycięzców. Szczególnie zdradzieckie są konkursy ze zdjęciami! Pamiętaj!  fotografia trolla może i bardzo udana, ale jego rozłączonej synapsy nie da się naprawić na odległość. Dwukrotne klikanie kursorem w avatar nie naprawi zepsutej głowy.


V zasada: Be ZEN.  W przeciwnym razie może być jak na rysunku:

poniedziałek, 14 lutego 2011

Ściana Płaczu. Co dzieje się z kontem na fb po śmierci?

Notka powstała ze względu na terapię szokową jakiej doznałam niedawno. Moja zmarła znajoma przed śmiercią usunęła swoje konto z portalu (były takie czasy). Jednak ostatnio nastąpiła jej cudowna rezurekcja, kiedy jakaś aplikacja wykorzystała przechowywane przez serwery dane i nagle zaprosiła mnie do jakiejś idiotycznej zabawy. Więc dostałam z zaświatów app request’a. Możecie wyobrazić sobie moją minę.

Jakieś 1.5 mln ludzi na Facebooku odejdzie do św. Piotra w tym roku, zgodnie z wewnętrznymi obliczeniami każdej minuty 3 użytkowników facebooka pożegna się z Markiem Z.  Opisują przypadek Courtney Purvin, która również doznała podobnego szoku co ja, dostała po prostu sugestię kontaktu ze zmarłym członkiem swojej rodziny (wcześniej użytkownikiem fb). “Get touch with an old famili friend”! I jak tu nie uwierzyć w życie pozagrobowe. 
-“It kind of freaked me out a bit,” she said. “It was like he was coming back from the dead.”  

A teraz pomyście sobie, że ktoś o czarnym poczuciu humoru robi sobie aplikację na Halloween z wykorzystaniem danych  wszystkich zmarłych przyjaciół. Brrr.  

Okay, co proponuje fb w sytuacji, gdy ktoś z naszych bliskich odchodzi? Bo przecież nie można skasować jego profilu (zresztą naszych za życia też nie można! Macie szansę jedynie na dezaktywację). Odsyłają nas do sprytnego formularza “Upamiętnij zmarłego”  



Co my tu mamy, podać pełne dane osoby zmarłej, wybrać spośród szalonej liczby opcji JEDNĄ “Memorialize PROFILE” . Trzeba jeszcze udowodnić, że jesteśmy prawdomówni, więc wysyłamy albo akt zgonu, albo artykuł z gazety (szkoda tylko, że tam nigdy nie ma podanego imienia i nazwiska ofiar). Odznaczamy także w jakiej relacji pozostawaliśmy z osobą, która odeszła. I wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że np taka osoba bardzo by sobie życzyła, żeby jej profilu nie było w ogóle w systemie. Co wtedy? Wtedy mówiąc krótko: jest problem.
Jedynie zapis w testamencie może uchronić Was przed pośmiertnym życiem w sieci, chyba że lubicie straszyć znajomych i dalej będziecie grać w Farmville. Ewentualnie logujecie się tutaj: https://www.entrustet.com/ ;)  Ale nawet jeśli napiszecie sobie testament, to przecież jest jeszcze coś gorszego, aplikacja http://apps.facebook.com/i_remember/ Kopniesz w kalendarz, a jakiś Twój zsocializowany, fanatyczny znajomy zechce postawić Ci ołtarzyk. Aaaaa. 
Wszystko oczywiście w dobrej wierze “by nie zapomnieć”.

Czy warto o tym pomyśleć zawczasu? Nie wiem, to indywidualna sprawa. Ale jak widzicie nie wszyscy mają wybór, a już szczególnie zmarli. 


czwartek, 10 lutego 2011

Werble: An Upgrade for Pages, czyli prawdziwy facelifting.

„Nadejszła wiekopomna chwiła”! Dziś w godzinach nocnych nastąpił prawdziwy facelifting.
Strony przeszły metamorfozę w kierunku prywatnych profili.  Gwoli ścisłości nie wszystkie, tylko te upgradeowane przez adminów (Uwaga adminowie: po zmianie nie można już wrócić do starego widoku) Finalnie wszystkie Pages mają być zmienione na „nówki” 1.03.2011 roku.  Tak wygląda moja świeżynka założona dzisiaj i upgradeowana:
Pierwsze, co rzuca się w oczy to fakt, że zniknęły zakładki, jednak wszystko, co było na nich zawarte możemy teraz znaleźć w lewej kolumnie pod avatarem Strony. Link do statystyk (Insights) znajdziemy w prawej kolumnie, podobnie jak przycisk „Suggest to a friends.

Ostatnie wgrane przez nas zdjęcia pojawią się w poziomym pasku nad głównym feedem strony, podobnie jak na nowych profilach prywatnych. Na szczęście nie znajdą się tam zdjęcia wrzucane przez fanów, więc mamy wytchnienie od paintopodobnych gniotów, ewentualnie trollingu na wysoką skalę. Żeby ukryć dane zdjęcie, wystarczy nacisnąć pożyteczny X.

Nawigacja strony znajduje się w lewej kolumnie (jak na zwykłych prywatnych profilach)
Dodatkowo dostajemy dwa filtry na Wall – możemy wybrać albo posty naszej strony, albo posty z największą liczbą interakcji. 

Pojawiła się też niezwykle przydatną adminowi funkcjonalność: notyfikacje!
Nie musimy już wyszukiwać nowych komentarzy, ani stosować zewnętrznych wtyczek. Każda nowa interakcja pojawi się w notyfikacjach. 



Kolejną nowością jest możliwość odpowiadania w komentarzach i na innych stronach jako Page.
"Use Facebook as Page" po prawej stronie pozwala nam za pomocą buttona „switch” wybrać określony profil (admina lub strony) i administrować z jego poziomu. Trzeba się do tego przyzwyczaić, w przeciwnym razie możemy dać prywatny komentarz na własnym sajcie, albo (znając swoją narowistą nature), zupełnie przypadkiem poprzeklinać z poziomu markowego profilu (wiecie czym to grozi ;))

I jeszcze jedna ciekawa zmiana: Strona zyskuje swój własny „feed” nazwałabym go feedem zainteresowań (a w rzeczywistości zapewne partnerów biznesowych)


Wszystko znajdziecie tutaj: http://www.box.net/shared/9e5jiyl843

Tylko się nie udław. Możliwa czkawka.

Przychodzisz do pracy na 8, o 9 ma polecieć post, ponieważ jedna z managerek miała akurat syndrom „widzimisię”. Jesteś upupiony jak chciał Don Witoldo. Post jest przygotowany wcześniej i czeka na Ciebie w jednej z podpiętych do firmowego konta tabelek w excelu. Logujesz się, otwierasz dokument.  Twoje najlepsze propozycje zostały odrzucone, więc musi pójść jakiś mega suchar na facebookowy Wall. Cóż, robisz sobie kawę i stwierdzasz, że przydałby Ci się przycisk

Ale ponieważ jesteś ambitny, męczy Cię jeszcze chwile mentalny impoderabilizm klienta. Tak więc po publikacji asap uderzasz na fajkę. W międzyczasie myślisz, co by było gdybyś miał wolną rękę. BKŚ czyli biurowa klasa średnia moczy tyłki w Tunezji, a Ty myślisz o strukturalizmie amerykańskim i czytelniku idealnym, który nigdy Ci się nie zdarzy. Zapomnij. Jeszcze raz klikasz na przycisk „Jebie mnie to” i pozorujesz optymizm dziadkiem Gandalfem  


Wszystko znów jest superwow. Na Wallu jeden wielki flejm, śmietnisko idiotów  wywala kolejne odpady w komentarzach. Musisz zjeść je ze smakiem, pod nosem wisi już na włosku kilka przekleństw, urywają się i porywają ze sobą cały pokój accountów.  Dzwoni klient  -.-
Niezrozumiały dla Ciebie korpojęzyk przeraża swoim anglistycznym szponem. Prawdopodobnie dostajesz O jak Opierdol. Kiedy zaczynasz tłumaczyć, że to na wyraźne zalecenie klienta, wszyscy uznają Cię za kłamcę i szumowinę, więc nie zamówią już z Tobą jedzenia na wynos. 
Listen to your community, and be aware of it.