środa, 23 marca 2011

Facebook Biblia Marketing? Że Co.

 Przeglądając ostatnie rss-y na swojej poczcie trafiłam na taki obrazek:


95 Dolców za miesiąc? Niezwykle droga ta Biblia, a szczególnie dostępy do zapewne proroczych rozdziałów. Wypadałoby postawić pytanie, kto jest piastunką tej Dobrej Nowiny? Pojawiają się liczne objawienia, spisane w świadectwach notek - że właśnie możemy się uznać za: Social Evangelist! Na potęgę posępnego czerepu, jednak ludzie potrzebują niejako religijnej aury! A teraz wpleciemy w to wszystko Marksa z jego : "Religia to opium dla mas" i przemyślimy to jeszcze raz. Wszelkie tego typu inicjatywy dostępu do "Wiedzy Magicznej" " za "niemagiczną" kasę  zyskują sobie zwolenników. A gdyby tak zapłacić te 95$ i poczuć się jak w hermetycznym kręgu Loży Masońskiej, z jej rytuałami, tajemnymi znakami? Ach, czy stany depresji można byłoby zaleczyć kolejną magiczną statystyką? Czy kawa smakowałaby lepiej? Czy nowe zastępy aniołów toczyłyby debaty na podstawie naszych przemyśleń? Fasolki śpiewały: Fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego, aby bawić się, aby bawić się, aby bawić się na całego! 




I sądzę, że jedynie nasza fantazja (to co Einstein lubił najbardziej) powinna nam wystarczyć, również do konstruowania "kontentu". Władza (i wiedza) leży na ulicy, nie szukajmy jej w systemach pay pal.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz