Co Ty dziecko robisz na tych fejsbukach? - to mój tato w słuchawce telefonicznej z pełnym troski głosem martwi się o moją przyszłość. A jednocześnie oglądając telewizję (ja niestety nie posiadam tego cennego sprzętu) widzi ikonę F i pyta czy to „to na czym pracuję”. Uwielbiam rusycyzmy więc odpowiadam, że tak, na tym. To dla niego nie do pojęcia, że pracuję w świecie „wirtualnym” i jak niby na tym można zarobić, etc. Jest pokoleniem, które załapało się na nk.pl i siedzi tam, ciesząc się z maili, które przychodzą na konto pocztowe interii. Cieszy się także z tego, że pisze do niego Pan Gąbka. Seriously. Ma wrażenie, że coś się dzieje. Ilu jest takich ludzi na nk? Niestety nie prowadzę tam statystyk, wypisałam się dawno temu. Tatku, kocham Cię bardzo, więc nie założę Ci konta na fb (również ze względu na swoje wulgarne poczucie humoru). Pierwsza rzecz o jaką rozbił się mój ojciec po zobaczeniu facebooka od wewnątrz?
„Dlaczego to tak szybko ucieka, nie zdążyłem przeczytać” - czyli news feed w pełnej krasie.
Albo: „Czy jak tu kliknę to znajdę opony do golfa?” - czyli traktowanie wyszukiwarki fb jak googla.
Albo: „Ty się tak nie boisz tam zdjęcia wrzucać i te mapy ustawiać?” czyli foursuqare.
Albo: „Magda, a znajdziesz mi tam mojego znajomego ze szkoły?” czyli fb jako nk.
Tudzież: „A po co Ty w ogóle tam piszesz te bzdury, że byłaś na koncercie, przecież wysłałaś już Gosi smsa” czyli dzielenie się informacją jednym kanałem komunikacyjnym, tym który zna.
Różnimy się sposobem myślenia o informacji, o przekazywaniu treści, jakichkolwiek. Luźne notki są dla niego w ogóle nie do pomyślenia, a już szczególnie upublicznianie ich. I może taki konserwatyzm jest dobry? Byłby niejako wewnętrznym filtrem przed postowaniem czegokolwiek już nie dla treści, ale dla samej czynności. Może jednak warto postawić na pewną powściągliwość, walczyć z nałogiem wiecznego odświeżania? Tego sobie bardzo życzę, a mojemu tacie i wszystkim starszym osobom dużego przycisku LOG OUT, najlepiej na pół strony ;)
„Dlaczego to tak szybko ucieka, nie zdążyłem przeczytać” - czyli news feed w pełnej krasie.
Albo: „Czy jak tu kliknę to znajdę opony do golfa?” - czyli traktowanie wyszukiwarki fb jak googla.
Albo: „Ty się tak nie boisz tam zdjęcia wrzucać i te mapy ustawiać?” czyli foursuqare.
Albo: „Magda, a znajdziesz mi tam mojego znajomego ze szkoły?” czyli fb jako nk.
Tudzież: „A po co Ty w ogóle tam piszesz te bzdury, że byłaś na koncercie, przecież wysłałaś już Gosi smsa” czyli dzielenie się informacją jednym kanałem komunikacyjnym, tym który zna.
Różnimy się sposobem myślenia o informacji, o przekazywaniu treści, jakichkolwiek. Luźne notki są dla niego w ogóle nie do pomyślenia, a już szczególnie upublicznianie ich. I może taki konserwatyzm jest dobry? Byłby niejako wewnętrznym filtrem przed postowaniem czegokolwiek już nie dla treści, ale dla samej czynności. Może jednak warto postawić na pewną powściągliwość, walczyć z nałogiem wiecznego odświeżania? Tego sobie bardzo życzę, a mojemu tacie i wszystkim starszym osobom dużego przycisku LOG OUT, najlepiej na pół strony ;)
I nie wódź nas na pokuszenie:
Cheers!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz